Parafia św. Jana Chrzciciela - Gliwice

Rozważania o modlitwie

Data dodania: 2011-03-19 12:42:59

News

   W życiu podejmujemy wiele postanowień, zmian, przyrzeczeń, których żywot jest zwykle krótki. No bo jak tu trwale zmienić coś z czymś walczymy od lat, do czego szczerze mówiąc już się dawno przyzwyczailiśmy i zaakceptowaliśmy. Odchudzanie, zerwanie z nałogiem, rozpoczęcie nauki języka obcego, czy codzienna gimnastyka to nasze typowe postanowienia o których zapominamy zwykle po kilku dniach, tygodniach a Ci wytrwalsi po kliku miesiącach. A czy myśląc o zmianach zastanawiałeś się kiedykolwiek nad naszą codzienną modlitwą? Od lat wypowiadana, od lat niezmienna, często stała się już tylko formułką nad którą nie zastanawiałeś się od dawna.

   A może warto zagłębić się w tą najprostszą a zarazem najpiękniejszą modlitwę , którą znasz od dzieciństwa i znaleźć w niej coś nowego:

 

„Ojcze nasz który jesteś w niebie,
 święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje.
Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom
i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.”


   Wspaniałą wskazówką na to, jak się modlić i jak rozumieć i traktować codzienną modlitwę są słowa świętego Augustyna: „Boże, daj mi siłę, abym mógł zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego chcesz”. Święty Augustyn modlił się do Boga nie z prośbą o to, by cokolwiek dostać w prezencie, ale po to by dał mu jedynie siłę i mądrość po to, by stać się lepszym człowiekiem. Stać się lepszym obywatelem i lepszym chrześcijaninem. Czy w naszej codziennej modlitwie można znaleźć to, o co modlił się św. Augustyn? Tak, ale najpierw musimy spojrzeć na naszą modlitwę z uwagą i wnikliwością, z jaką od dawna nie zagłębiliśmy się.

„Ojcze nasz który jesteś w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje” – czy w tych słowach jest tylko oczekiwanie na koniec świata, czy też jest tu miejsce na nasze działanie? Oczywiście, że wygodniej jest czekać na przyjście Boga, który wreszcie zrobi porządek z tymi którzy swoim zachowaniem nie zasłużyli na nagrodę. Ale czy  nie lepiej jest po prostu zrobić w naszym codziennym życiu coś co zmieni nas samych i zmieni coś w otaczającym nas świecie, co uczyni ten świat bliższy Królestwu Niebieskiemu? Czy nasz uśmiech podarowany nieznajomemu, podniesiony papier na chodniku, przepuszczenie pieszego na przejściu, uciszone radio przeszkadzające sąsiadowi, rezygnacja z zawistnego spojrzenia na czyjś lepszy samochód, ładniejszy dom, czy też nasz bezinteresowny dobry uczynek nie przybliży naszej ziemi do oczekiwanego przez nas boskiego porządku? A może w naszym życiu zawodowym jest miejsce na więcej uczciwości w płaceniu podatków, lepszym traktowaniu pracowników czy rzetelnym wykonywaniu obowiązków do jakich zobowiązaliśmy się w Umowie o Pracę? A może świat stanie się bliższy i milszy Bogu, gdy przestaniesz palić śmieci i zatruwać środowisko?

„Bądź wola twoja jako w niebie tak i na ziemi” – czy mamy tylko czekać na czas kiedy zło przestanie istnieć i Bóg rozprawi się ze wszystkim co niewłaściwe, czy też my sami choćby poprzez własny przykład i postawę chrześcijanina możemy doprowadzić do tego, by wola boska była dostrzegalna i decydowała o naszym życiu w większym stopniu. Bo, czy w tej Boskiej Woli nie rozgrzeszamy się czasem ze swojego lenistwa i zdania się na Wole Boską, która tak naprawdę często nie jest Wolą Boską, ale tym do czego sami  możemy dojść nie czekając na podarunek od Boga. Czy nie za często w sukcesie innych widzimy przypadek i Wolę Boską a w swoich porażkach tego, że Bóg nas doświadcza. Są w życiu zdarzenia na które nie mamy wpływu, ale czy czasem nie warto choć tylko sprawdzić, czy to Bóg mnie doświadcza, czy to ja sam doświadczam siebie. Czyż słowa Św. Augustyna „daj mi siłę abym mógł zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz”  nie są zwróceniem uwagi na to jak wielką nadzieję pokłada w Tobie Bóg, byś swoimi uczynkami uczynił świat bliższy zamiarom boskim.

„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” – te słowa trudno jest odebrać inaczej jak tylko prośby o przychylność Boga i złożenie wiary w nasz codzienny byt w ręce Boga. Ale tylko wtedy, kiedy zapomnimy, że Bóg jest w sercu każdego chrześcijanina i w sercu każdego wierzącego w Boga człowieka na ziemi. Prosząc Boga o jego przychylność w zapewnieniu nam bytu na ziemi, nie możemy składać nadziei w to, że Bóg nam cokolwiek da, ale to, że Bóg doceni naszą pracę i wysiłki w zapewnieniu bytu sobie i swojej rodzinie. Święty Augustyn ujął to trafnie w słowach: „Pracuj tak, jakby wszystko zależało od Ciebie, ale ufaj tak jakby wszystko zależało od Boga”.

Kolejne słowa naszej modlitwy „i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”  to prośba do Boga o to by w imię miłości zapomniał nam nasze złe i grzeszne uczynki, ale czy my w codziennym życiu pamiętamy o drugiej części? Czy rzeczywiście przebaczamy i zapominamy o krzywdach doświadczonych od naszych bliskich, sąsiadów czy nawet nieznajomych, których spotykamy codzienne w pracy, w drodze do pracy, szkoły? Czyż w tych słowach nie ma znów miejsca dla zmian w nas samych? Czyż znów modlitwa odnosi się nie tylko do Boga w niebie, ale do Boga w nas samych? Czyż po raz kolejny modlitwa do Boga jest nie tylko rozmową z Bogiem, ale prośbą o zmiany w nas samych? A jeżeli tak wiele zależy od nas samych to jakże wiele jest do zrobienia, to trzeba tylko ... spróbować, bo może okazać się że Bóg nas kocha  bardziej niż to odczuwaliśmy do tej pory!

„I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”. Pozornie tych słów nie trzeba komentować, bo chyba na pierwszy rzut oka są one adresowane jedynie w ręce Boga. A tymczasem okazuje się, że my sami postępujemy wbrew temu czego oczekujemy od Boga: szybka jazda samochodem, łamanie przepisów drogowych, zaciąganie kolejnych kredytów w banku, których możliwość spłaty opiera się na samych przyszłych sukcesach zawodowych i nieustającym paśmie pomyślnych zdarzeń, palenie papierosów, picie wódki, nieracjonalne odżywianie się ... itd.  To nie Bóg wodzi nas na pokuszenie, ale my sami naszymi codziennymi postępkami. A więc to Bóg ma nas nie wodzić na pokuszenie, czy to my sami powinniśmy przestać wystawiać nasze życie na pokusy i niebezpieczeństwa?
Czy więc nie warto przy kolejnej porannej modlitwie prosić Boga o to by uchronił nas od tego co z jednej strony niezależne od nas, ale z drugiej też o to, by znaleźć siłę w sobie, by zmieniać w naszym życiu to co możemy zmienić sami, a właściwie co możemy zmienić wraz z Bogiem, który mieszka w naszym sercu. Jeżeli tak będziemy rozumieć naszą modlitwę, czyż nie stanie się ona podstawą wielu innych zmian w naszym życiu. Zmian na lepsze, na dobre, które będziemy zawdzięczać Bogu i ... trochę sobie. To chyba będzie miłe Bogu? Jak sądzisz?


   To czy wprowadzimy nasze zmiany w nasze życie zależy tylko od nas, od tego jak głęboka jest nasza wiara. Wiara w Boga i w to, że to co zrobimy my sami dla Boga i dla nas jest tego warte. Czy nasza wiara to pewność w sens życia w zgodzie z tym o co prosimy Boga w codziennej modlitwie, czy tylko wiara ,w której jest mnóstwo wątpliwości? Czy nasza wiara jest na tyle głęboka i silna, że stanie się fundamentem naszych decyzji i zachowań w życiu, czy tyko jest wiarą w której wszystkiego oczekujemy od Boga? Czy jesteś pewny że Bóg istnieje, czy tylko .... udajesz, lub tylko się boisz i zabezpieczasz przed jego gniewem i karą?

   Jaka jest różnica pomiędzy zachowaniem się tych którzy wierzą i są pewni w jego istnienie a tymi którzy udają? W uczynkach! W podejmowaniu codziennych trudnych decyzji pomiędzy tym co właściwe i godne chrześcijanina a tym co łatwe, przyjemne, wygodne i egoistyczne.

   „Pewien kaznodzieja nie mogąc wytłumaczyć swoim wiernym jaka jest różnica pomiędzy pewnością i głęboką wiarą w istnienie Boga, a  tylko samą wiarą, zaprosił swoich wiernych na skraj głębokiego kanionu połączonego wiszącą liną. Wierni nie znali jego cyrkowej  przeszłości, więc kiedy ich spytał, czy wierzą, że przejdzie po linie na drugą stronę trzymając charakterystyczną dla linoskoczków tyczkę, zareagowali z niedowierzaniem. Kilku podniosło ręce jako Ci którzy wierzą, że mu się uda. Kaznodzieja bez większych problemów przeszedł na drugą stronę i wrócił. Kiedy spytał, czy wierzą, że może zrobić to samo bez tyczki ułatwiającej równowagę, tych, którzy uwierzyli było znacznie więcej. Co najmniej połowa zgromadzonych wiernych wierzyła, że tego dokona. Tak jak za pierwszym razem kaznodzieja szczęśliwie przeszedł po linie tam i z powrotem. Kiedy kaznodzieja spytał ponownie, czy wierzą, że potrafi przyjść na drugą stronę z przymocowanym na plecach krzesłem na którym leżał 80-cio kilogramowy worek ziemniaków, prawie wszyscy wierzyli, że tego dokona. I tak też się stało – przeszedł na druga stronę i wrócił.
Przyszedł czas na finał. Spytał: czy wierzycie, że mogę przenieść na drugą stronę kanionu każdego z Was? Nikt nie miał wątpliwości, że jest w stanie tego dokonać. Wszyscy bez wyjątku powiedzieli, że wierzą, że może tego dokonać. Kto na ochotnika? – spytał. Nie zgłosił się nikt. Wierzyli, czy tylko udawali? Czy ich wiara była głęboka?
 
   Czy wierzysz w słowa swojej modlitwy, czy tylko udajesz? Czy podejmowaniem codziennych trudnych decyzji i wyborem pomiędzy miłością do Boga a korzyścią własną dajesz świadectwo wiary, czy tylko ... udajesz? Módl się głęboko, byś nie musiał udawać, ale miał siłę do sprostania temu wszystkiemu, czego Bóg oczekuje od Ciebie. Abyś codziennie miał odwagę do przejścia na druga stronę kanionu egoizmu i wygodnictwa w imię miłości do drugiego człowieka i Boga, bez obawy, że na tym stracisz.

/Grzegorz Pollak/

 

powrót ::

Cytat dnia

Nie trzeba być zaraz super optymistą, ale dla tego, kto widzi wszystko tylko w czarnych barwach, słońce zachodzi już o poranku.

/Phil Bosmans/

Cytat dnia

 

mszenabozenstwakancelaria

PORZĄDEK MSZY ŚW.

dni powszednie w godzinach rannych (w Żernikach): 

poniedziałek, środa i czwartek 
(szczegóły KLIKNIJ TU)

dni powszednie w godzinach wieczornych (w Żernikach) 
wtorek, środa i piątek
(szczegóły KLIKNIJ TU)

W SOBOTY (ŻERNIKI)
godz. 18.00 - msza św. niedzielna

W NIEDZIELE (ŻERNIKI)
godz. 7.00, 9.00, 11.30, 16.00

W NIEDZIELE (SZAŁSZA)
godz. 10.15


w święta przypadające w dni robocze: aktualne ogłoszenia (KLIKNIJ TU)

 

UWAGA! NIEKTÓRE PARAFIE ZMIENIŁY PORZĄDEK MSZY ŚW. 
PROSIMY KAŻDORAZOWO INDYWIDUALNIE WERYFIKOWAĆ INFORMACJE ZAWARTE W PONIŻSZYCH ODNOŚNIKACH


MSZE ŚW. W GLIWICACH  - niedziele i święta
(informacja dzięki uprzejmości parafii 
św. Jacka w Gliwicach-Sośnicy)

 

MSZE ŚW. W DIECEZJI GLIWICKIEJ  - niedziele i święta
(informacja wg "Nadzwyczajni Szafarze Komunii Świętej Diecezji Gliwickiej")

 

Panel